czwartek, 29 czerwca 2017

PROLOG: Biografia Jane Monsglon "Teens spirit"

Biografia
Jane
Mons
Glon
Teen spirit“


                      Opis: Ikona rocka na całym świecie, Jane Monsglon po wielu latach istnienia w show-biznesie postanawia napisać razem z Sofią Breg, autorką bestsellerów wśród literatury nowoczesnej swój osobisty list do ludzi, których kiedykolwiek spotkała. Chce pokazać wszystkim swoją twarz i w wyjątkowo łzawy sposób poruszyć Wasze zgorzkniałe na ludzkie cierpienie serca. „Czy przestaniecie kiedyś mnie, kurwa, idealizować?“
                    1. Prolog
Chciałam napisać powieść. Bardzo przeklinam. Nie posiadam zbyt wielkiego talentu, nie umiem nawet mówić bez chwilowych łez o swoim życiu i stratach w wykurwiście ważnych ludziach, których próbowałam kochać, bo też mam pokrętne emocje. Dużo pokrętnych emocji, które przytłaczają samą mnie. Chcę pokazać swoje emocje, abyście zrozumieli, że ja też jestem człowiekiem. Nie robotem, nie zwierzęciem, nie laską z telewizji, ale człowiekiem, takim jak Ty. Płaczę, żyję, załamuję się, chodzę do psychiatry i mam uzależnienia. Opowiedziałam więc komuś o swojej historii, o tych głupotach typu, że nie warto się poddawać i o tym jak było naprawdę przez te wszystkie lata cholernie szczerze. Bez kłamstw powielanych od początku. Nie chcę, żeby ludzie pomimo upływu tylu lat postrzegali mnie jako pustą lafiryndę bez zahamowań i przeżyć, które przecież posiada za sobą każdy z nas. Kogoś, kto swoją pozycje w podobno większym świecie zajmujmuje przypadkowo, nie dzięki ciężkiej pracy. Jeżeli chcecie utrzymać wyobrażenie na temat mojej osoby wykreowane w mediach, odłóżcie tę książkę. Nie będę dłużej wytworem waszej wyobraźni. Wyobraźcie sobie, że siedzę przed Wami z papierosem w ręku i trzęsącymi się rękami. Mam takie czerowne włosy jak zawsze, ale bardziej zmęczone oczy. Ta książka będzie wyjątkowa. Będzie szczera. Ja chcę być szczera. Chcę uniknąć tworzenia następnej kopii zbuntowanej Jane. Jest tylko jedna Jane, którą Wy od lat oceniacie przez kolorowe pisemka bez poznania jej osobiście. Chciałam podziękować Sofii, autorce biografii za wysłuchiwanie mnie. Byłaś taka dobra spisując to wszystko na kartkach. Nie przejmowałaś się moimi emocjonalnymi wyskokami, tym dymem od fajek krążącym leniwie po ścianach mojego malutkiego pokoju, brakiem herbaty w eleganckich filiżankach, które tak bardzo kochasz. Byłaś dla mnie takim wielkim wsparciem! Nawet sobie tego nie wyobrażasz. Wiem, że zamiast oceniać, próbujesz rozumieć. Kocham Cię za to. To wyjątkowa cecha, słońce. Wierz w siebie. Chcę podziękować znajomym, którzy wysyłali mi zdjęcia i historie motywując do zebrania pamięci w całość. Chcę podziękować Wam, bo po prostu jesteście. Piszecie do mnie wspaniałe listy. No, nie mam ich w dupie. Wzruzam się tym, co piszecie. Czytam je bardzo często. Wieczorami, jak nie mogę zasnąć. Chcę podziękować Jeanne, która takie listy z Paryża przesyła mi od sześciu lat regularnie co miesiąc. Opowiada mi o sobie, o swoich problemach, także miłosnych dając cząstkę normalności. Brakuje mi normalnego świata i codziennego chodzenia po bułki bez obstawy i bez bójek, a Ty dobrze o tym wiesz. Dajesz mi przeżyć młodość na nowo. Mam nadzieję, że kiedyś zobaczę te zmęczone fioletowe cienie pod oczami, które opisujesz u siebie na przypalonych kartkach papieru. Ostatnią osobą, jakiej należą się podziękowania jest pani z redakcji. Dzięki, że przeczytałaś to jako pierwsza i korygowałaś „haniebne wulgaryzmy“ w swoim gabineciku. Polubiłam ten gabinecik oraz nasze terapeutyczne rozmowy na temat moich niezdrowych relacji z samą sobą.
Dzięki, po prostu dzięki. Kocham wyżej wymienionych ludzi. Skończmy ten artystyczny bełkot i zabierzmy się do pracy, Sofio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jezeli masz jakies celne uwagi to smialo mozesz je tutaj wpisac. Na pewno nastepnym razem wezme je pod uwage. :)